Jak zaczęła się Państwa przygoda z meblarstwem?

Przygoda to była na pewno na początku. Zaczęło się od znalezionych mebli na strychu i chęci samodzielnego odrestaurowania ich. Znoszenie do domu rożnych dziwnych rzeczy jak np. stare krzesełka, maszyny do szycia, obrazy itp. to było coś, co robiliśmy naturalnie. Po prostu podświadomie ciągnęło nas w tym kierunku, zanim zaczęliśmy działać hobbistycznie czy zawodowo. Prawie 15 lat temu oboje, chociaż w różnym czasie, znaleźliśmy się w warsztacie renowacji mebli „ART DECO” w Chojnowie. Tam zaczęliśmy intensywne przyuczanie do zawodu. Nauczyliśmy się fachowej, tradycyjnej renowacji z zastosowaniem starych technik renowacji, jakie stosuje się przy meblach antycznych, tak aby proces odnowienia danego mebla jak najdokładniej przywrócił jego pierwotny wygląd. Przez kilka lat pracowaliśmy głównie na meblach starych i przywracaliśmy im nowe życie. To było fascynujące i chłonęliśmy ten czas bardzo mocno, nie wiedząc nawet, że będziemy w przyszłości wykorzystywali te umiejętności do innych prac związanych np. ze stylizacją mebli, czym aktualnie się zajmujemy. Tak po kilku latach pracy w tym zawodzie możemy stwierdzić, że nie jest to przygoda tylko powołanie. Trochę to brzmi górnolotnie, ale my ratujemy antyki jak „lekarze”, a stylizujemy, dajemy nowy wygląd – trochę jak chirurdzy plastyczni.