Cała trudność polega na wyeksponowaniu mocnych stron mieszkania, a ukryciu jego wad czy drobnych mankamentów. I choć z reguły wystarczy już jego odmalowanie, to dużo istotniejsze są w home stagingu detale. Co to oznacza w praktyce?

Home staging to przygotowanie nieruchomości do sprzedaży lub wynajmu. Jednym z kluczowych założeń jest przeznaczenie na ten cel relatywnie małych środków finansowych. Przyjmuje się, że powinno to być około 1 proc. wartości nieruchomości.


Jakich dodatków używać, a czego unikać?

Niedrogie meble – to one na pewno pozwolą ocieplić wnętrze, podobnie jak np. kwiaty (cięte i doniczkowe), zasłony czy obrazy. Puste ściany nie wyglądają dobrze! Jednym z lepszych rozwiązań jest też wyeksponowanie lub kupienie oryginalnego przedmiotu, np. figurki w jaskrawym kolorze. Dlaczego? Z pewnością zapadnie w pamięć odwiedzającym nabywcom – o tym mieszkaniu na pewno będzie można powiedzieć: „A pamiętasz ten lokal z…”. Innymi słowy: łatwiej będzie je zapamiętać spośród wielu, które klientom przyjdzie oglądać.

A co z wykorzystaniem modnych ostatnio dywanów czy np. dekoracji stołu? Zdecydowanie tak – w tym przypadku też nie bójmy się odważnych kolorów. Po wejściu do mieszkania, chętni powinni przecież mieć na czym zawiesić oko. Ale tu uwaga: jeśli już zdecydowaliśmy się na oryginalną figurkę, to równie oryginalny dywan lub dekoracja stołu nie będą dobrym rozwiązaniem. Co za dużo, to niezdrowo!

W co jeszcze warto zainwestować?

W nową wycieraczkę, obudowę kaloryfera i ręczniki do łazienki (wnętrze wyda się bardziej estetyczne i przytulne), a także np. lustro (bardziej przestrzenne). Dobrym rozwiązaniem może być też przemalowanie na biało szafek w łazience albo np. w kuchni – wrażenie czystości i świeżości gwarantowane. Z kolei w sypialni warto wyeksponować ozdobny pled lub poduszki – pomieszczenie wyda się wtedy bardziej przyjazne.

A czego unikać, tworząc neutralną przestrzeń?

Zbyt wielu przedmiotów osobistych pozostawionych na widoku. To zły pomysł, bo chętni do kupienia lub wynajęcia mieszkania będą mieli wrażenie, że wkraczają w czyjąś prywatną przestrzeń. Zdjęcia, albumy i gazety powinny powędrować do szafy lub komody. To samo dotyczy np. biżuterii.