Zastana przestrzeń była praktycznie nowa i gotowa, by w niej żyć. Wnętrze było spójne, wykończone w szczególe, wydawać by się mogło – idealne do mieszkania. A jednak pani inwestor była spięta, kiedy mówiła o swoim domu, nie umiała się nim cieszyć, widać było, że go nie lubi.

Już po pierwszej rozmowie udało się zlokalizować problem. W domu mieszka trzyosobowa rodzina, która celebruje spędzanie ze sobą czasu, która uwielbia gości i chętnie ich przyjmuje, która ceni sobie wspólne przygotowywanie posiłków oraz zwykły obiad traktuje, jak okazję do biesiadowania. Dom ten jednak w swojej obecnej funkcjonalności zupełnie nie był dostosowany do tych potrzeb. Ciasne i ciemne wnętrze, kuchnia z małą ilością blatów roboczych i największa bolączka gospodyni – brak stołu, zamiast którego zastosowano niepraktyczny podwyższony blat z czterema hokerami. Całość sprawiała smutne wrażenie i zupełnie nie zachęcała do spędzania czasu w tej przestrzeni.

Konieczna więc była metamorfoza. Inwestorzy zdecydowani byli na kompletną rewolucję – chcieli żyć we własnym domu na swoich warunkach, zgodnie ze swoimi potrzebami. Celem projektu była więc, kompleksowa zmiana funkcjonalności wnętrza, przy jednoczesnym możliwie największym zachowaniu zastanych (prawie nowych i zupełnie niezniszczonych) elementów. Idee, wydawać by się mogło, niemożliwe do połączenia. A jednak się udało!

Najważniejszą zmianą było wyburzenie ściany dzielącej strefę dzienną od ciemnego korytarza. Ponieważ mówimy tutaj o ścianie nośnej, było to poważne i bardzo pracochłonne przedsięwzięcie. Konieczne było zaangażowanie konstruktora, który w miejscu ściany zaproponował podciąg. Wnętrze zyskało dodatkowo 7 m kw. i zdecydowanie więcej na wrażeniu przestrzenności oraz, co najważniejsze, miejsce na stół. Zastosowano model z kolekcji VOX, który z podstawowej długości 130 cm, rozkłada się nawet do długości 310 cm. Swobodnie zmieści się więc przy nim aż 12 osób. Stół pełni w tym wnętrzu jeszcze jedną ważną funkcję – jest dodatkowym blatem roboczym dla wspólnie gotującej rodziny. Przy wyborze krzeseł ważna była możliwość swobodnego przechowywania tych zapasowych – kluczowa była więc kwestia sztaplowania tj. składania jednego krzesła na drugim. Wybór padł na krzesła JUNO od ARPER – wykonanych z lekkiego tworzywa o prostej nowoczesnej formie, w kolorze taupe.

Nad stołem zostało zastosowane oświetlenie liniowe w postaci szyny zawieszonej na żyłce. Jest to doskonałe rozwiązanie przy rozkładanym stole – niezależnie od układu stołu, lampy zawsze mogą być zawieszone w jego centrum. Na szynie mamy oświetlenie bazowe marki SHILO oraz lampy BELL od Normann Copenhagen.

Powiększenie przestrzeni udało się również uzyskać poprzez wprowadzenie jednolitej podłogi. Wybór padł na naturalną deskę dębową. Do tej kolorystyki zostały również wybarwione ciemne wcześniej schody. Stare skrzydła drzwiowe wraz z ramami zostały natomiast polakierowane na jasny, popielaty kolor.

Zabudowa kuchenna została poddana metamorfozie. Na bazie dawnych korpusów oraz systemów wewnętrznych szafek powstała zupełnie nowa kuchnia. Na blatach oraz ścianie przy zabudowie zastosowano spiek kwarcowy. Jego trwałość i wysoka odporność sprawdza się doskonale jako materiał w kuchni, a kolor został dobrany idealnie do koloru dolnych szafek. Jasnopopielate fronty wykończone lakierem matowym zostały skontrastowane z połyskującą czernią wysokiej zabudowy. Całość nawiązuje do okapu, który również jest elementem zachowanym we wnętrzu. Zawieszony jednak niezależnie – bez otoczenia szafek wiszących, wygląda lekko i nowocześnie.

W tym wnętrzu czerń paradoksalnie powiększa przestrzeń. Poprzez odbicia i grę ze światłem, działa jak lustro łączące kuchnię ze strefą salonu.