Kuchnia i strefa wejścia to dwa najważniejsze punkty w mieszkaniu i często bolączka home stagerów. Metamorfoza obejmowała mieszkanie dla czterech osób na Warszawskiej Pradze. To miała być zwykła konsultacja, a zakończyła się dość pokaźnym remontem. Miałam na wszystko 1,5 tygodnia bo zaczęłam w połowie sierpnia, a 1 września zaczynała się szkoła!

Właściciele chcieli przygotować mieszkanie do sprzedaży, ale z opcją, że jeszcze przez pewien czas będą w nim przyjemnie mieszkać.
Całe mieszkanie było remontowane dekadę temu, więc niegdyś modny żółty kolor na każdej ze ścian był niestety passe.
Największym wyzwaniem była kuchnia. Przestronna i bardzo ustawna, ale wyposażona w zbyt dużą ilość rzeczy, od lat nieużywanych przedmiotów użytkowych, a także dodatków. Wymiana mebli kuchennych nie wchodziła w grę, podobnie jak remont polegający na skuwaniu starych, pomarańczowo – żółtych płytek. Pozostała tylko jedna możliwość – przemalowanie.

Płytki najpierw dokładnie odtłuściłam acetonem (partiami, aceton szybko się ulatnia). Farbę do płytek w kolorze kamień naturalny nakładałam w dwóch warstwach w odstępie 6 godzin. Po 12 godzinach zrobiłam jeszcze małe poprawki, odczekałam i położyłam lakier. Bez lakieru nie ma ani efektu, ani trwałości. Pamiętajcie o tym zawsze, choćby producent twierdził, że nie trzeba. Wyszło pięknie.

Jeżeli chodzi o podłogę to budżet pozwolił nam jedynie na rozwiązanie tymczasowe. Na podłodze została ułożona wykładzina elastyczna, imitująca płytki. Wygląda naturalnie i kosztowała niewiele razem z montażem.

Dużym wyzwaniem były także drzwi wejściowe do mieszkania. Biała, sfatygowana okleina została zastąpiona nową – drewnopodobną, pasującą do wyposażenia przedpokoju. Ciężkie drzwi trzeba było jednak zdemontować i całkowicie rozbroić. Szczęśliwie wszystko trafiło na swoje miejsce, a drzwi prezentują się o wiele lepiej.

Kolejne odsłony home stagingowych zmian Kasi Chrustowskiej już niebawem!

www.myhomestaging.pl